Pogaduchy przy herbacie: skórka pomarańczy.


Ostatnio raczę się porównywać do pomarańczy. Z zewnątrz denerwująca i gorzka. W środku jednak kryje się pyszny owoc. Nieliczni z grona otaczających mnie osób dało mi szansę (niejednej pomarańczy sikającej sokiem zapewne też) i nie pozwoliło się zwieść powierzchowności mojej osoby. Nieliczni byli na tyle dzielni i wspaniali, że pozwoliłam im wejść do swojego serca.

Od jakiegoś czasu czuję się jednak bardziej jak ta skórka niż owoc pomarańczy. W końcu postanowiłam, że przysiądę i zastanowię się nad tym problemem. Doszłam do wniosku, że najzwyczajniej w świecie czuję się przytłoczona tym, że ciągle coś muszę.

CIĄGLE COŚ MUSZĘ.

Doszłam do wniosku, że rzadko kiedy mogę być sobą. Tak naprawdę sobą. Gdziekolwiek się nie znajdę, zostają mi narzucane pewne ramy w które muszę się dopasować. Media krzyczą na mnie, że muszę być szczupła, magazyny apelują o to, że muszę mieć idealnie ułożone włosy i zrobiony makijaż. W programach telewizyjnych znajdę oczywiście porady jak być idealną żoną (którą muszę rzecz jasna być), a poradniki skandują głośno hasło: musisz być taką i taką partnerką dla swojego chłopaka bo jak nie to się Tobą znudzi i kopnie Cię w …. oj.

Ja się pytam: BO CO? DLACZEGO? W IMIĘ CZEGO?

Wszystkie wymienione powyżej podmioty wydają się wiedzieć najlepiej czego mi w życiu trzeba i jak mogę to osiągnąć. Tylko, że tak naprawdę nie wiedzą nic o mnie i o moim życiu. Może, kurczaczki, akurat mam fajnego i dobrego chłopaka, może lubię swoje ciało, może moje not perfekcyjne włosy są częścią mojego stajla i guzik komu do tego, może nie lubię się malować, może odżywiam się zdrowo i trenuję bo zwyczajnie to lubię.

MOŻE CHCĘ BYĆ SOBĄ?

Niestety nikogo i tak to nie obchodzi i będą Ci wkładać te swoje teorie i rady szpadlem do Twojej głowy. No, a Ty tak później siedzisz, stoisz albo idziesz i czujesz się coraz bardziej przytłoczona. Coraz bardziej i bardziej. W końcu czujesz się, jakby Twoja głowa miała zaraz eksplodować. W oczach pojawiają się łzy, a w sercu żal bo nie jesteś w stanie sprostać wszystkim nakładanym na Ciebie wymaganiom. Najzwyczajniej w świecie nie jesteś. Nie jesteś Photo Shop’em. Wtedy najczęściej pojawiają się te małe i złośliwe chochliki.

KOMPLEKSY.

Właśnie o to chodzi, żebyś miała te kompleksy, dziewczyno. W dodatku wszystko jest tak urządzone, żebyś nie pamiętała o tym, że 90 % tego bajzlu robione jest na pokaz. Przecież ktoś musi na Tobie zarobić (a raczej na Twoich kompleksach). A widzisz. Potem to już tylko wciągasz się coraz bardziej: głodówka, magiczne sposoby na szybką (koniecznie!) utratę wagi, kosmetyczka jedna i druga i trzecia, a do tego ponad połowa cudownych produktów z drogerii została wykupiona przez Ciebie. Jednak po tym całym maratonie i pięcioboju dochodzisz do wniosku, że to za mało.

NIE JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO DOBRA.

Najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, że przez ten cały szał cierpi nasza psychika. ,,Coś jest ze mną nie tak’’, ,,Nie jestem wystarczająco taka lub taka’’, ,,Jestem do niczego’’. Do tego dochodzi stałe biczowanie się: ,,muszę jeszcze, więcej, mocniej, bardziej…’’. Brzmi znajomo? Szkoda, że ludzie zapominają o tym, że na świecie są naprawdę większe problemy niż bycie idealnym. Zapominają o tym, że przecież wszyscy i tak się zestarzejemy (prędzej lub później), a nasza uroda i perfekcja przestaną mieć znaczenie. Tak naprawdę ważne jest to czy masz dobre serce, czy jesteś dobrym przyjacielem, czy potrafisz kochać i dotrzymać wierności swojemu współmałżonkowi czy partnerowi. Ważne jest to czy potrafisz uratować komuś życie kiedy będzie trzeba i czy podasz głodnemu chleb i szklankę wody.

Skórka pomarańczy, którą obiera się i wyrzuca do kosza na śmieci. Mało istotna w świecie w którym chcą Cię obedrzeć ze wszystkiego i dobrać się do środka Ciebie, żeby pozbawić Twoją osobę właśnie SAMEGO CIEBIE. Skórka pomarańczy. To ja.

Komentarze