Podsumowanie lutego.

Luty był dziwnym miesiącem. Z jednej strony był miesiącem krótkim. Jak szybko się zaczął, tak szybko się skończył. Spotkało mnie jednocześnie dużo przyjemności np. poznałam nowe osoby lub dopracowałam wygląd bloga. Z drugiej strony nie było tak do końca przyjemnie. Spotkały mnie kłopoty finansowe i pewien kryzys. Może to przez pogodę?  Tak na poważnie: dużo zastanawiałam się nad swoją przyszłością. Nad tym co chcę w życiu zmienić lub jak ma wyglądać moja przyszłość.
Z początkiem marca doszłam do wniosku, że gdybanie do niczego nie prowadzi. Trzeba podsumować to co wydarzyło się do tej pory i wyznaczyć sobie nowe cele patrząc z optymizmem w przyszłość. Tak oto podzielę się z Wami wszystkimi pozytywnymi rzeczami, które udało mi się w lutym znaleźć. 

MUZYKA
Luty nie był miesiącem muzyki. To na pewno. Nie wiem dlaczego. Relaksu szukałam raczej w książkach. Jeden utwór zapadł mi jednak wyjątkowo w pamięć: ,,Come on up to our house’’ grupy Bon Jovi. Po pierwsze dlatego, że to mój ulubiony zespół, a po drugie, że ta piosenka budzi we mnie miłe wspomnienia. Kojarzy mi się przede wszystkim z moim chłopakiem. Piosenka bardzo często pojawiała się w radio na początku naszych spotkań. Może ktoś z Was tak jak ja lubi Bon Jovi? :)
KSIĄŻKI I SERIALE
Książek czytam dużo. Jedną z przeczytanych ostatnio była pozycja o tytule ,,13 Powodów’’ (Jay Asher). Kojarzycie może ten tytuł? Być może oglądaliście serial o tej samej nazwie. Zarówno serial jak i książka opowiadają o Hannah Baker, która nagrała 13 kaset na których opowiada po jednej historii w skutek której postanowiła odebrać sobie życie. Uczniowie o których mówi muszą podążać wskazówkami wyznaczonymi przez autorkę nagrań i przekazać paczuszkę z kasetami do kolejnej osoby z nagrań. 
Złożyło się tak, że jako pierwszy obejrzałam serial, a później przeczytałam książkę. Moje wrażenia? Zarówno książka jak i serial wywarły na mnie ogromne wrażenie. Niesamowita historia rodem z thrillera. Gdybym miała jednak wybierać to serial wygrałby chociażby swoim zakończeniem. W książce odniosłam wrażenie, że historia została zwyczajnie ucięta, a historia Hannah nie ma dalszego ciągu. Żadnych konsekwencji. W serialu było odwrotnie.
Kolejną książką, którą przeczytałam w lutym były ,,Stukostrachy’’ (Stephen King). Opowieść zaczyna się w Haven w stanie Maine gdzie mieszka Bobbi Anderson. Kobieta znajduje w lesie dziwny, metalowy przedmiot, który z każdym dniem zaczyna fascynować ją coraz bardziej. W skutek tego ona, jej przyjaciel oraz mieszkańcy miasteczka zostają obdarzeni niezwykłymi mocami. Na początku swojej lektury książka podobała mi się średnio. W typowy dla autora sposób akcja rozwija się dość długo, aczkolwiek szybciej niż się spodziewałam po przeczytaniu innych książek King'a. Książka podobała mi się przede wszystkim ze względu na niesamowitą wyobraźnię autora i jego talent pisarski.
Dużo fajnych seriali obejrzałam w poprzednich miesiącach dlatego luty był poszukiwaniem czegoś nowego. No i znalazłam. Serial  ,,Templariusze’’ od razu mi się spodobał. Jeśli tak jak ja lubicie historyczne ,,smaczki’’, wyprawę krzyżową i poszukiwanie Graala to serial na pewno i Wam przypadnie do gustu.

SPORT I ODŻYWIANIE
Luty był miesiącem postępu w odniesieniu do mojego zdrowego odżywiania i sportu. Jeśli chodzi o jedzenie, wprowadziłam do swojego menu więcej ryb i owoców. Posiłki jadam już regularnie. Zrobiłam też postępy w piciu wody, a było to dla mnie dość duże wyzwanie. Nie jestem osobą, która pije dużo czy to wody, czy to soku ale wiem, że muszę dostarczać organizmowi płynów. Dlatego właśnie piję wodę coraz bardziej regularnie. 
Zrobiłam jeszcze jeden krok do przodu! Jestem już w stanie ćwiczyć przez 40 min. Długo się do tego przygotowywałam. W tamtym miesiącu i na początku lutego ćwiczyłam przez 10/15 min różne partie ciała z Mel B: brzuch KLIK, pośladki KLIK, nogi KLIK lub cardio KLIK. Bawiłam się przy tym świetnie! W dodatku pomimo wielu obowiązków znajdowałam na to czas bo ćwiczenia są naprawdę krótkie (ale intensywne). Następnie pojawił się trening po 30 min składający się z zestawienia krótkich treningów z Tiffany Rothe KLIK. Teraz jestem w stanie trenować aż 40 min z Ewą Chodakowską: wybrałam skalpel KLIK. Za miesiąc dam znać jak efekty. :)

CIEKAWE STRONY
Moim faworytem jest Pinterest. Też tak macie, że oglądanie obrazków w tym serwisie tak bardzo Was wciąga? :D Pinterest to dla mnie przede wszystkim źródło wielu inspiracji. Wystrój wnętrz, przepisy, zwierzaki, instrukcje ćwiczeń, motywacja: znajdziecie tam wszystko. Zebrałam dla Was kilka inspiracji z tej strony.

Kolejnym serwisem, który chciałabym Wam polecić jest Canva. Jest to program do tworzenia grafiki specjalnie na bloga, instagram czy facebook. Znajdziecie tam mnóstwo obrazków, szablonów i fantastycznych czcionek. Obróbka grafiki w Canva jest dla mnie świetną zabawą i bardzo mnie w ciąga. Strona jest łatwa w obsłudze. Serdecznie polecam. :)

PRACA I STUDIA
W pracy z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Nie jest jednak idealnie i wiem, że nigdy nie będzie: jak to w pracy z dziećmi. Dzieci są nieprzewidywalne, miewają różne nastroje. Trzeba pamiętać, że dzieci to dzieci i z natury są ruchliwe. :) 
Bardzo lubię w swojej pracy to, że jak już Cię dzieci polubią to nie dasz rady przejść spokojnie korytarzem: przytulanie i radosne okrzyki na Twój widok to norma. Bywają też dni kiedy pomimo całej sympatii do dzieci, mam ochotę porozstawiać ich po kontach i dać bana na oglądanie bajek na lekcji ze mną przez miesiąc. Zebrałam dla Was kilka tekstów, które często słyszę w pracy. ;)


6 latki:
X: Proszę pani! A ja chcę coś pani powiedzieć na ucho!
Ja: No co?
X: Kocham panią.

X: No ale powiedziałeś jej?
Y: No tak.
X: No i co?
Y: Ona mnie nie chce.
Zerkam na nich zza dziennika. Chłopcy też na mnie.
Ja: Y nie przejmuj się. 
Y: No ale ja się zakochałem!
Ja: Jeszcze ci się odechce jak będziesz starszy, zobaczysz.
Y: No...

Y: Proszę pani mam dla pani tubę z papieru! 
Ja: Mmmm, jaka fajnaaa...
Y: Będzie pani mogła krzyczeć na dzieci.
Ja: Nie krzyczę na dzieci.
Y: No właśnie, a my chcemy, żeby pani na nas krzyczała!

5 latki:
Kocham cię pani!
Pani, jakie ty masz piękne cukinie na swetrze! (chodziło o cekiny).
Kocham lekcje z panią!
Pani, pięknie dziś wyglądasz.
Cooo??? To już koniec lekcji??? Nie!
Pani, ja się kiedyś z panią oślubię!

4 latki:
Y: A jak umrzyknę?
X: Nie możesz umrzyknąć...
Odwróciłam się do nich z przerażeniem w oczach.
Y: Nie?
X: Dopiero jak będziesz starsza!

Y: Jak się skończy za szybko to się zabiję.
X: Umrzykniesz?
Ja: Nikt nie będzie umrzykał i się zabijał na mojej warcie.

Y potknął się wchodząc do sali.
Y: Ja się zaraz zabiję...
Ja: Co wy macie z tym umieraniem???

Studia z kolei to sprawa innego (grubszego) kalibru. Kiedy człowiek jest już na magisterce ma często wrażenie, że cofa się w rozwoju i coraz mniej mu się zwyczajnie chce. Jednak sesję zakończyłam w terminie! T o dla mnie duży plus. 
LUDZIE
Jeśli przejrzeliście blog to zapewne wiecie, że poznałam Sylwię, autorkę bloga Tak Po Prostu KLIK. Nasza znajomość zaczęła się od posta gościnnego, którego napisałam i który możecie zobaczyć na jej blogu KLIK. Znajomość zaowocowała wywiadem, który Sylwia udzieliła na moim blogu. Zachęcam do lektury! Z wywiadu dowiecie się mnóstwo przydatnych rzeczy oraz poznacie samą Sylwię: ciepłą i sympatyczną osobę. :)

Teraz dokładam starań, aby marzec był lepszym miesiącem. Dużo optymizmu dodaje nadchodząca wiosna. 
Jakim miesiącem był luty dla Was? :)

Pozdrawiam,

Patrycja 

Komentarze